Tyle zrobiłam, że przecież nie mogę się poddać. Męczę teraz by odpoczywać przez dwa miesiące.
Chociaż najchętniej to rzuciłabym to wszystko i wyjechała gdzieś.
Ale to już niedługo. Dwa tygodnie. Lipiec. Czy będzie taki upragniony i wyczekany?
Chciałabym żeby to był już koniec, żebym mogła odebrać swoje wyczekane świadectwo, pożegnać się ze wszystkimi i w końcu oddać się upragnionym wakacjom. Błagam o siłę do środy. No do piątku. Potem niech się dzieje co chce. I odrobiny szczęścia bym poprosiła też ;)
Nie chce chyba za dużo. Bo nie chce prawda?
Na koniec optymistyczny akcent z mojego ulubionego filmu z którego będę w środę odpowiadać wraz ze stroną bierną oraz "filmowymi" słówkami. Hmm może rzeczywiście nie brzmi to tak tragicznie.
O matematykę się już nie boję, chociaż to tutaj bardziej niż w drugim przedmiocie (który zawsze lubiłam i miałam z niego dobre oceny) emocje wzięły górę.
No więc opytmistyczny akcencik:
oraz piosenka która "zagrzewa" mnie do walki :))

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz